Kategorie: Wszystkie | O mnie... | niecodziennik
RSS
niedziela, 29 kwietnia 2012

Pogoda zachęca do wycieczek. Postanowiłyśmy z córkami pojechać do niedaleko położonego zespołu pałacowego w Pławniowicach. Piękny pałac wraz z kaplicą powstał w latach 1882-1885 jako siedziba rodu Ballestrem. W parku zakwitły akurat magnolie. Polecam wszystkim :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Dziś dzień Książki. Media bija na alarm jak mało czytamy. Ja sama zabiłam sie w piersi chwile temu i obecnie czytam dwie. "Krąg biblijny" Romana Brandstaettera i "Życie na walizkach" Hołowni. Polecam obydwie.

Jednak ciągle mam sporo do nadrobienia w temacie czytelnictwa. Pozdrawiam.

sobota, 31 marca 2012

Za namową Pani Urszuli ( dziękuję) wzięłam udział w konkursie Centrum Kultury Zamek Toszek na najpiękniejsza pisankę. Moje ażurowe jajka się spodobały i dostałam drugie miejsce. Poniżej fotki moich skromnych dzieł w towarzystwie arcydzieł innych.

wtorek, 27 marca 2012

Wiosna wkoło, dlatego nie zaglądam na bloga. Trzeba pójść do ogródka i na pole. Jest to tez czas robienia pisanek i kraszanek. Nieco czasu zabiera mi też pewna idea, która nabrała w tym miesiącu realnych kształtów. O tym może jednak kiedy indziej;)

Dziś zmobilizowałam sie i rozliczyłam wspólny małżeński podatek. jest troszke odliczeń. Odprowadze też 1 % na zaprzyjaźnione stowarzyszenie. Link poniżej, może komus sie przyda. namawiam wszystkich do korzystania z możliwości przekazania 1% na pomoc innym.

http://www.modlitwaiczyn.pl

Pozdrawiam:)

Tagi: 1%
20:45, aniaz44 , niecodziennik
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2012

Niestey film Agnieszki Holland "W ciemności" nie otrzymał Oscara. Wiem, że juz sama nominacja jest niezwykle cenna, ale...

Przegrana z irańskim filmem wydaje mi się taka polityczna. Nie widziałam irańskiego dzieła. Jednak coś wydaje mi się , że to decyzja troszkę upolityczniona. Może odpowiednie lobby zadziałało w celu złagodzenia rożnych islamskich stanowisk i decyzji. Nie tylko zresztą w Iranie. Hm......

czwartek, 23 lutego 2012

Dwa tygodnie temu pochowaliśmy wujka, kawalera mieszkającego samotnie. Ze względu na pewne okoliczności ja zajmowałam się wszystkimi formalnościami. G. był raczej typem samotnika, owszem często bywał u nas na rożnych uroczystościach czy spotkaniach rodzinnych. Zaglądali do niego kumple na wódeczkę czy wino marki wino, ale większość czasu spędzał sam. Chyba to lubił, ostatnio nawet nie chciał przyjść do nas na wigilię. Szkoda. Czasem mnie mierziło kiedy nasze"Polaków" rozmowy przeciągały się do późna, rodzina poszła spać a ja po raz trzeci słuchałam jak to na tarnogórskich "Gwarkach" piło się piwo z Marylą, organizowało wiejskie potańcówki czy podrywało dziewczyny.

G. zmarł nagle. Nie był stary. 63 lata. Po reformie to nawet nie będzie wiek emerytalny. Od wielu lat był na rencie. Nie miał jednej nogi, utracił ją w wypadku motocyklowym. Lecz dobrze sobie radził - jeździł rowerem i traktorem. Tak, miał opinie wiejskiego pijaczka. Ale co z tego. Lubiłam Go. Zakończył życia w progu swojego domu, nosząc opał. Znalazł go sąsiad zaniepokojony ,że drzwi otwarte a mróz 20 stopni. Ze względu na okoliczności prokurator zarządził sekcję zwłok. Okazało się, że to guz śródmózgowia. Pękł nagle. A wieść gminna już niosła ze popił i zamarzł.

Dzień pogrzebu był piękny słoneczny i cieplejszy od poprzednich. Na pogrzeb przyjechała cała znana mi rodzina. Jak powiedział ksiądz: odszedł do lepszego świata, wolnego od cierpień i doświadczeń których nie brakowało Mu w tym życiu. Dodał ,że będzie mu Go brakowało.

G miał dwa koty. Chciałam je zabrać , ale pouciekały, pierwsze dni przychodziły jeszcze na karmę. Teraz nie. Może adoptuje je któryś sąsiad. Jeden z nich mówił, że pojawiają się u niego.

Zostały koty. Tak jak w wierszu Szymborskiej:

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

p.s. KRUS cięzko się zastanawia czy wypłacić mi zasiłek pogrzebowy.

środa, 22 lutego 2012

Pycha ,duma została,
Za świątyni progiem.
Winę moją nie małą,
pogodziłem z Bogiem.

W drodze ,ciemnym tunelu,
Migają światełka.
Nie dostrzega wielu,
choć święta iskierka.

Posyp ,skronie kapłanie,
by w marności ciała,
choć nadzieja z pokutą,
do końca została.

Posyp,prochem okruchów,
przyznam ,prochem marnym,
żem prochem w Twym duchu,
i w Tobie mocarnym.

Chylę czoło ku ziemi,
i łzę ścieram chyłkiem,
żem w Tobie jest niczem,
Twej Możności pyłkiem.

Słowa cichej modlitwy,
szept w konfesjonale.
I ofiara Mszy Świętej.
Zmartwychwstanie w chwale.

Józef Bieniecki

sobota, 28 stycznia 2012

http://sosnowiec.gazeta.pl/gazetasosnowiec/1,93867,11037103,Wciaz_szukaja_Madzi__Miasto_pelne_ogloszen_o_porwaniu.html

 

Jak to możliwe, że sztaby policji, detektywów, wolontariuszy nie są w stanie nic ustalić. Wszędzie oko "wielkiego brata",kamery, podsłuchy, systemy. państwo,  system teoretycznie wie wszystko o każdym. Z satelity można ustalić jaki napis widnieje na papierosie który pali człowiek na Nowym Świecie a nie można znaleźć dziecka. Nie rozumie. czyżby system działał nie tak, nie tam i nie wtedy gdy trzeba?

A może wy coś wiecie, widzieliście? Nie bądźcie obojętni, tu chodzi o małego człowieka, który sam jeszcze nie potrafi się obronić.

 

----------------------------------------------

Żegnaj Madziu. Wciąż trudno zrozumieć Twoje odejście.

środa, 25 stycznia 2012

 W szkole młodszej córki od września trwa akcja koreczkowa. Za namowa starszej na pierwszym zebraniu poprosiłam panią wychowawczynię o zapoznanie się z akcja. Temat został przyjęty z aplauzem.Zaangażowali się nauczyciele i uczniowie, dyrekcja i sprzątaczki.Kilkanaście worków korków od października trafiło już do stowarzyszenia. To niesamowite jak w sumie niewielka szkoła potrafiła sie zmobilizować dla szczytnego celu. Ile dobra w rzeczywistości jest w młodych ludziach. Oczywiście ja obiecałam, że zasponsoruje jakieś nagrody dla najlepszych zbieraczy, lecz cóż byłoby bez ich zapalonych serc. Na stronie szkoły można podejrzeć ile nazbierano. To niesamowite jeden uczeń 21 400 sztuk. Ile trzeba mieć zapału, chęci, ile trzeba znajomych, rodziny zaangażować żeby tyle uzbierać. Jestem pod wielkim wrażeniem.


A może moi znajomi blogowicze by się włączyli? poniżej informacje.

http://www.modlitwaiczyn.pl/index.php?q=nasz-dom

p.s. niedługo rozliczenia roczne podatków, ja tradycyjnie swój 1 % przekaże dla stowhttp://www.modlitwaiczyn.pl/index.php?q=nasz-domarzyszenia- może Wy też?

http://www.modlitwaiczyn.pl/index.php?q=baner

Podpisywać, nie podpisywać, dyskusja trwa od kilku dni. Ba, nie tylko dyskusja, ale demonstracje, pyskówki, blokady stron, i inne takie. Ponieważ wiele nie wiedziałam na ten temat a lubię wiedzieć. postanowiłam poczytać.

Jednakże z dostępnej w mediach informacji zrobiła mi się w głowie całkowita dezinformacja.

Nie chcę ograniczenia internetu, jednak treści w nim zamieszczone ich autorzy z pewnością muszą być chronieni.

Jeśli ktoś chce ograniczenia dostępności, lub niedostępności swoich dokumentów, treści  powinien mieć do tego prawo. Natomiast inni powinni mieć prawo do korzystania z treści zamieszczonych bez tych obostrzeń.

Ale czy o to chodzi?............

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
Internetowe liczniki